Zapiski z rocznego pobytu w stolicy Yunnanu, Kunmingu.
Blog > Komentarze do wpisu

Yunnańskie Mniejszości - Mosuo

Dlaczego zaczynam od Mosuo? Jest kilka przyczyn. Najprostsza to taka, że zdarzyło mi się popełnić niegdyś pracę semestralną na temat tej narodowości i najpotrzebniejsze dane mam zapisane zarówno na dysku jak i w zakładkach. Po drugie, Mosuo określani są jako jedna z niewielu matriarchalnych społeczności współczesnego świata, co czyni ich społecznością bardzo interesującą, ale też padającą ofiarą wielu stereotypów i krzywdzących mitów. No i moim wielkim, jak na razie jeszcze niespełnionym, marzeniem jest udać się kiedyś w okolice zamieszkałe przez Mosuo, by na własne oczy zobaczyć, jak tak naprawdę wygląda tamtejsze życie. Nie odczuwam aż tak silnego zainteresowania innymi Yunnańskimi mniejszościami (pewnie wynika to z dużo mniejszej wiedzy na ich temat), więc oczywiście, że Mosuo idą na pierwszy ogień!


Mosuo (摩梭) zamieszkują obszary położone u wokół jeziora Lugu (泸沽湖), leżącego na granicy Yunnanu i Sichuanu, które jest oddalone o jakieś 200 km od Lijiangu (丽江), a głównym ich ośrodkiem kulturowym i religijnym jest Yongning (永宁). Tereny te są obszarami górskimi u podnóża Himalajów, w związku z czym są raczej wolne od turystów i wpływów zewnętrznych. Tamtejsza ludność jest w dużej mierze samowystarczalna i utrzymuje się głównie z rolnictwa i hodowli zwierząt. Roczny dochód na osobę wynosi około 150-200 dolarów, co utrudnia dostęp do edukacji - aby dotrzeć do szkoły niejeden uczeń musiałby codziennie przemierzać wieke kilometrów górskich szlaków, a ze względu na niskie dochody wynajęcie kwatery w pobliżu szkoły jest dla większości z nich niedostępne. Różne źródła podają różne dane na temat liczby ludności Mosuo, liczby wahają się od 15000 do 50000.


Oficjalnie Mosuo są uznawani przez ChRL za część mniejszości narodowej Naxi (纳西), choć obie te narodowości różnią się pod wieloma względami. Posługują się też nieco innym językiem - są one jednak blisko spokrewnione i niektórzy badacze klasyfikują język Mosuo jako dialekt Naxi. W przeciwieństwie do Naxi, którzy posiadają aż dwa systemy pisma - Dongba i Geba (więcej o tym w przyszłej notatce poświęconej konkretnie Naxi), Mosuo nie posiadają rozwiniętej tradycji piśmienniczej, a jedyną formą zbliżoną do pisma jest system symboli religijnych stosowanych w praktykach Daba (达巴) (na podstawie których obecnie tworzony jest sztuczny system pisma).

Daba to religia oparta na praktykach animistycznych i kulcie przodków, a jej kapłani (również nazywani Daba) przekazują ustnie historię i tradycje swojego ludu kolejnym pokoleniom. Poza czynnikami politycznymi (o których za chwilę), zagrożeniem dla tej religii jest również buddyzm tybetański, który obecnie odgrywa większą rolę w życiu społeczności Mosuo. Nadal jednak pewne tradycyjne ceremonie, takie jak nadawanie imienia dziecku, jego wkraczanie w dorosłość, czy pogrzeby, wymagają obecności kapłana Daba.


Aspektem kultury Mosuo, który jest zapewne najbardziej interesujący dla outsiderów jest ten tak zwany matriarchat. Oczywiście, jeśli poczytamy sobie o matriarchacie, to dowiemy się, że w zasadzie, to prawdopodobnie nigdy nigdzie nie istniał jako symetryczne przeciwieństwo niemalże wszechobecnego patriarchatu, więc również w przypadku Mosuo słowo to nie do końca oddaje relacje między płciami. Ludzie zajmujący się Mosuo preferują terminy takie jak społeczeństwo matrylinearne, matrylokalne i tak dalej i tak dalej. Zamiast zastanawiać się, jak zamknąć w jednym słowie o przedrostku matry- złożoność stosunków społecznych Mosuo, lepiej po prostu opisać je w większej ilości słów.

Faktem jest, że Mosuo dziedziczą zarówno nazwiska, jak i dobytek w linii matki, to także najstarsza kobieta w rodzinie – matriarcha – pełni funkcję głowy rodziny, zaś jako rodzinę należy rozumieć osoby będące potomkami tej samej matriarchy w linii żeńskiej, które mieszkają w jednym, nierzadko wielopokoleniowym domu. Również kobiety zajmują się decyzjami finansowymi w obrębie domostwa, jednakże sprawy polityczne to tradycyjnie sprawa mężczyzn, podobnie jak handel z innymi terenami. Wynikać to może z tego, że "inne tereny" są patriarchalne, więc być może nie traktowałyby kobiet chcących robić z nimi interesy lub politykę poważnie.
Inna sprawa, że historycznie istniało coś takiego jak feudalna "elita" Mosuo, która opierała się na patriarchalnym systemie, zaś tylko klasy niższe, zajmujące się przede wszystkim rolnictwem, żyły w tym matry-jakimś społeczeństwie. Jedna z teorii mówi, że skoro władza wśród tych elit była przekazywana po tatusiu, to wywodzący rodowód od mamusi chłopi nie mieli podstaw by po nią sięgać, a zatem ten matry-jakiś system był opłacalny - a w związku z tym być może wspierany - dla klas rządzących. (Więcej historii tutaj)

Tak czy siak, elity zostały wybite przy jakiejś okazji i zostali Mosuo, o których mówi się dziś.


Z systemu dziedziczenia po matce wynika przynależność dziecka do domu jego matki. Dzieci większość życia spędzają w - często wielopokoleniowym - domu, w którym głównym autorytetem jest najstarsza kobieta - matriarcha. Przez pierwszych kilkanaście lat życia dzieci Mosuo są traktowane i ubierane tak samo, niezależnie od płci. Mieszkają wraz z resztą rodziny we wspólnej izbie, są też wykluczane z niektórych sfer życia publicznego. W wieku 12-14 lat dostępują ceremonii wkroczenia w dorosłość. Wtedy to dziewczynki otrzymują spódnice, a chłopcy spodnie. Dodatkowym przywilejem dla młodych kobiet jest też otrzymanie osobnej sypialni w domu matki, podczas gdy mężczyźni dalej muszą się gnieść we wspólnej izbie. 

Z powyższego wynika unikalny dla Mosuo rodzaj związków partnerskich - tak zwanych małżeństw chodzonych (走婚). Nazwa tego zwyczaju wynika z tego, że po otrzymaniu własnego pokoju kobiety mogą zapraszać do siebie na noc mężczyzn, którzy rano wracają do domu swojej matki. Kobieta może zmieniać partnerów seksualnych jak często jej się podoba, ale (wbrew nadziejom spragnionych seks-turystyki Chińczyków i laowaiów) w praktyce w większości przypadków chodzone małżeństwa bynajmniej nie oznaczają rozwiązłości seksualnej ani poliandrii. Stosuje się do ich określenia terminu seryjnych monogamii. Nawet jeśli poszczególne związki trwają stosunkowo długo, nie spotyka się sytuacji, w której mężczyzna wprowadził się do domu swojej partnerki, gdyż zawsze przynależeć on będzie do rodziny własnej matki. W związku z tym, trudno mówić w kulturze Mosuo o roli ojca - obowiązek wychowywania dziecka spada na rodzinę matki, wujowie pełnią dużo ważniejszą funkcję w życiu dziecka niż ojciec, którego dziecko bardzo często wcale nie zna. Jeśli już ojciec ma fanaberię, żeby mieć jakąś oficjalną pozycję w życiu swojego potomka, musi się przypodobać matriarsze swojej partnerki, przynosząc jej różne podarki. Nawet jednak oficjalnie rozpoznany tatuś nie stanie się nigdy pełnoprawną częścią tej rodziny. 

Jeszcze jedna znamienna rzecz, to że u Mosuo, w przeciwieństwie do kultur patriarchalnych, nie ma preferencji co do płci dzieci. Skoro nikt nie wywleka z domu posagu, a żadne z dzieci nie stanie się wraz z osiągnięciem dorosłości własnością innej rodziny, to czemu miałaby być? Zamiast tego, poszczególne domy dbają raczej o równowagę płci, w związku z czym adopcje lub wymienianie się potomkami dla zbalansowania ilości chłopców i dziewczynek nie należą do rzadkości. Adopcje są częste równiez w wypadku, gdy w danej rodzinie jest za mało potomków, lub gdy dzieci innego domu zostaną osierocone. Adoptowane dziecko staje się pełnoprawnym członkiem domu, do którego zostało przyjęte i przejmuje jej nazwisko i prawo do dziedziczenia. W związku z tym można się spotkać ze stwierdzeniem, że u Mosuo dziedziczenie odbywa się nie w linii matki, a w linii domu. Jak na mój gust trochę naciągane, ale w końcu nie jestem antropologiem.

 

Nie znalazłam żadnych informacji na temat stosunku Mosuo do homoseksualizmu. Idąc tropem zaproponowanym przez chociażby Judith Butler, która twierdzi, że heteroseksizm jest wytworem nastawionej na wyprodukowanie męskiego potomka kultury patriarchalnej, można gdybać, że u Mosuo zjawisko to nie występuje i homoseksualizm nie jest stygmatyzowany, ale to tylko gdybanie, ponieważ niestety nie znalazłam na ten temat ani słowa. 


Teraz kilka negatywnych zjawisk. Po pierwsze, wspomniałam powyżej o czynniku politycznym - najważniejszym czynnikiem politycznym, który doprowadził do osłabienia dziedzictwa kulturowego Mosuo (i nie tylko Mosuo) była - tutaj żadnego zaskoczenia - Rewolucja Kulturowa (文化大革命). Kiedy Słońce Narodu wypowiedziało wojnę kulturze, chodziło mu oczywiście o każdą możliwą kulturę, także o kulturę poszczególnych mniejszości. Zakazane zostały więc praktyki religijne Daba - w związku z czym większość kapłanów dziś to ludzie w bardzo podeszłym wieku. Jeśli religia ta ze względu na brak nowych kapłanów zaniknie, wraz z nią zanikną przekazy ustne i tradycje, których kapłani uczą się na pamięć i przekazują młodszym pokoleniom. Podobnie zakazana została praktyka małżeństw chodzonych, które dla rewolucjonistów kulturowych za bardzo kojarzyła się z burżuazyjną rozwiązłością najwyraźniej (wiadomo, Wielki Sternik był znanym piewcą czystości i monogamii, więc seryjna monogamia musiała go oburzyć). Zakazana była do tego stopnia, że w nocy ustawiano patrole, które wyłapywały wędrujących amantów w drodze do okien ukochanych. Częściowo się to tłamszenie tradycji powiodło, częściowo nie i według badaczy dziś około 60% Mosuo nadal wiąże się na zasadzie małżeństw chodzonych.

Kolejnym szkodliwym zjawiskiem, które szczególnie gra mi na nerwach, jest coś, o czym już wspomniałam w tekście - czyli seks-turystyka oparta na przekonaniu, że małżeństwo chodzone równa się rozwiązłości (przeczytajcie chociażby ten wywiad z "dziennikarzem", zachwyconym jak to mężczyźni żyją jak w raju, bo nic nie muszą robić i mogą sobie zaruchać. Uwaga - ten koleś jest naprawde smutnym człowiekiem i nie dość, że w wielu miejscach pieprzy od rzeczy, to jeszcze użala się, jacy mężczyźni w patriarchalnych społeczeństwach są biedni, bo muszą czasem pozmywać :]).

Wprawdzie większość górskich wiosek nie doświadcza najazdu szarańczy spragnionych doznań smutnych ludzi (a gdyby któryś się tam zaplątał i próbował coś ugrać, to najprawdopodobniej dostałby od braci rzeczonej dziewczyny przez łeb - bo związki z outsiderami są generalnie tabu i frowned upon), ale już w bardziej turystycznych miejscach nad jeziorem Lugu funkcjonują pełnoprawne burdele, gdzie dziewczęta - nierzadko przedstawicielki innych narodowości tylko przebrane za Mosuo - sprzedają swoje usługi turystom. (link - tu uwaga na popularny mit, że skoro Mosuo nie mają słowa na morderstwo i gwałt, to znaczy, że nie ma tam w ogóle morderstw i gwałtów. link)

Dla turystów odbywają się też w takich łatwiej dostępnych miejscach uwielbiane przez Chińczyków szopki, które mają tyle wspólnego z prawdziwymi tradycjami Mosuo, co przedszkolaki tańczące krakowiaczka z kulturą Galicji. Wszyscy wesoło sobie tańczą, śpiewają tradycyjne (lub dostosowane do gustów hanowskich przybyszów) pieśni i zgarniają za to grubą kasę, a turyści wracają do domu przekonani, że poznali prawdziwy folklor. 


Zainteresowanych zapraszam na (obficie linkowaną w tej notce i będącą najbardziej godnym zaufania źródłem na ten temat) stronę The Mosuo Project, założoną przez grupę ludzi, którzy nie chcą pozwolić na zaniknięcie bogatej kultury Mosuo, a także starają się rozwiązywać problemy społeczne przed którymi stają członkowie tej narodowości.


Zobaczymy, może uda mi się trafić w tamte strony (dylemat na najbliższe dłuższe wolne - Kambodża, czy Yongning?), jeśli tak, to na pewno zgotuję jakieś smakowite inside-story. I zdjęcia z mojej farelki. Trzymajcie kciuki! 

wtorek, 08 listopada 2011, oldziekill

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: